PARTNER SERWISU

WP - moto

Kto może startować w Mille Miglia? Praktyczny przewodnik

Odpowiedź jest prosta: każdy, komu starczy determinacji na spełnienie wszystkich oczekiwań organizatorów. Największym jest wystawienie na start odpowiedniego samochodu.

17.05.2017

Na początek brutalna prawda: Mille Miglia nie potrzebuje cię na starcie. To uczestnicy wychodzą z siebie, by przystąpić do tej legendarnej próby, a nie na odwrót. Do pierwszego wyścigu Mille Miglia rozgrywanego 90 lat temu przystąpiło 101 załóg, co było uważane za spektakularny sukces przekraczający wszelkie oczekiwania. W tym roku stawka liczy rekordowe 460 załóg, i jest to grono szczęściarzy, którym udało się przejść przez surowe sito kwalifikacji i konkurencji: na każde wolne miejsce na liście startowej przypadało trzech chętnych. Posiadanie więc dwóch samochodów załogi Perlage Team w stawce Mille Miglia powinno być dla nas powodem do dumy z tak efektownego reprezentowania Polski w tej prestiżowej imprezie.

Aplikowanie do startu w Mille Miglia przypomina proces rekrutacyjny do pracy, i to bynajmniej nie na jakiegoś szeregowego asystenta tylko na stanowisko kierownicze. Organizatorów interesuje wszystko: twoje wykształcenie, pozycja zawodowa, osiągnięcia życiowe. Posiadanie imponującej kolekcji zabytków, przynależność do szanowanych klubów czy w końcu bycie arystokratą lub hollywoodzkim aktorem w wielu innych przypadkach otworzyłoby wszystkie drzwi, ale nie tutaj. Równie ważne, co wyżej wymienione elementy (choć bądźmy szczerzy, te kwestie też są ważne, bo Mille Miglia zawsze miało w sobie coś z wydarzenia towarzyskiego) jest także doświadczenie w wyścigach podobnego typu. Najlepiej gdy udało się w nich także coś osiągnąć… Uczestnicy Mille Miglia nie ustają więc w staraniach (także ci reprezentujący barwy Perlage) i aktywnie biorą udział w innych wydarzeniach związanych z klasycznym motorsportem, rozgrywanych na całym świecie. Zdobywają w ten sposób nie tylko cenne doświadczenie, ale też budują „markę swojej załogi” w nadziei, że upragnione miejsce na starcie w Brescii czeka właśnie dla nich.

Posiadać odpowiedni rodowód

Rzecz polega na tym, że ostatecznie decyzja o wyborze startujących zależy od uznania organizatorów, a przesłanki, którymi się kierują, nie zawsze są jednoznaczne i łatwe do przewidzenia. Naturalnie, kluczowym czynnikiem decydującym o starcie załogi jest samochód, jakim zamierzają wzbogacić listę startową. Tu także kryteria nie są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. W teorii wszystko jest proste: jako wyścig pielęgnujący pamięć po pierwotnej edycji z lat 1927-1957, do startu współcześnie dopuszczone są tylko te samochody, które zaprezentowały się w tym oryginalnym wydaniu Mille Miglia. Nie muszą to być dokładnie te same egzemplarze, ale wymagane są dokładnie te same wersje modelowe o identycznych parametrach. Jednak tu zaczynają się schody. By uniknąć niejasności, organizatorzy sporządzili liczącą trzydzieści stron listę modeli dopuszczonych do startu. Niewiele to jednak pomogło ze względu na meandry historii motoryzacji. Pierwsze edycje wyścigu nie były dokładnie dokumentowane, niektóre startujące wozy były błędnie opisywane, a zdecydowana większość włoskich samochodów była zgłaszana po prostu jako Fiaty. Brało się to stąd, że działający we Włoszech liczni mali producenci wyścigowych wozów rzeczywiście korzystali z silników i innych podzespołów turyńskiego giganta, ale nakładali na nie swoje nadwozia i inne autorskie podzespoły, dzięki którym dziś te samochody znamy raczej jako bezcenne Stanguellini, Siaty czy Bandini. Wtedy to nikogo nie obchodziło – były to po prostu złożone naprędce bolidy do osiągnięcia dobrego wyniku i wybicia się ponad konkurencję.

Na to szaleństwo jest tylko jedna metoda i jest nią skrupulatne badanie autentyczności egzemplarza. Egzaminuje ją już na miejscu panel ekspertów, który przed startem przypatruje się dosłownie każdej śrubce wozu. A robi to dopiero po tym, gdy zobaczy tak zwany „paszport FIVA”. Wydawana przez Międzynarodową Federację Pojazdów Zabytkowych karta identyfikacyjna jest uzyskiwana przez samochód dopiero po przejściu długich, bardzo wnikliwych i drobiazgowych badań weryfikacyjnych. Takiego dokumentu nie dostanie egzemplarz po jakichkolwiek unowocześnieniach, poprawkach, żadne repliki czy samoróbki. Na starcie Mille Miglia nie ma więc mowy o samochodach przypadkowych – tu każdy z tych 460 startujących pojazdów naprawdę jest autentycznym, bardzo cennym zabytkiem z dokładnie udokumentowaną przeszłością, a jego właściciele musieli przejść bardzo długą drogę, by tu się znaleźć.

Najbardziej ekskluzywny klub świata

Najgorsze (lub najlepsze, zależnie z której strony się patrzy) jest jednak to, że nawet najcenniejszy wóz z wyścigową przeszłością nie stanowi automatycznie przepustki na start Mille Miglia. Dbając o atrakcyjność stawki i jej nieustanną ewolucję, organizatorzy chętniej zobaczą w swoim wyścigu jakiś niebanalny, intrygujący model świadczący o bogatej przeszłości tego wydarzenia niż kolejny egzemplarz którejś z ikon motoryzacji, która wszędzie indziej witana byłaby „na kolanach”. Ma to swoje plusy: uczestnictwa w Mille Miglia nie da się tak po prostu sobie kupić. Wstrzymaj więc się z wydaniem oszczędności życia na BMW 328 czy Lancię Aurelię, bo w stawce jest takich samochodów już po prostu zbyt wiele. Dużo większe szanse możesz mieć za to, wybierając jakiś niepozorny model, którego nikt nie kojarzy z Mille Miglią, a który w tym wyścigu startował. Może organizatorzy chętnie znów powitają go na trasie? Wbrew pozorom takie auta, które nie muszą wcale kosztować więcej niż nowy miejski kompakt, są przez cały czas łatwo dostępne. Organizatorzy najchętniej na starcie widzą samochody rzadsze, przedwojenne i te, które z jakiegoś względu mają dla wyścigu szczególną wartość. Dzięki takiemu podejściu Mille Miglia to tylko najbardziej ekskluzywny, ale też wiecznie ewoluujący i najciekawszy, motoryzacyjny klub świata.

Poleć ten artykuł znajomym