Samochody, które upamiętniły Mille Miglia w swojej nazwie

Wyobrażacie sobie wyścig tak znaczący, że producenci samochodów decydują się upamiętnić go w nazwach swoich najlepszych modeli? Mille Miglia użyczyła swojego tytułu szeregowi motoryzacyjnych legend. Przyglądamy się okolicznościom, które do tego doprowadziły.

Upamiętnianie wielkich wyścigów w nazwie samochodu to tak naprawdę trik marketingowy równie stary co motoryzacja. Producenci samochodów od zawsze chętnie sięgali po te przyprawiające o szybsze bicie serca hasła, które nadawały ich produktom dodatkowej wartości spektakularnych sportowych tryumfów.

Na przestrzeni lat motoryzacja widziała lepsze i gorsze przykłady tej strategii. Najsłynniejszym z nich jest zapewne Ferrari 365 GTB/4 "Daytona” – napisana w cudzysłowie, bo nigdy nie była tak nazwana oficjalnie. Ten przydomek dopisali jej dopiero fani po spektakularnym zwycięstwie włoskiego zespołu na zlokalizowanym na Florydzie słynnym owalnym torze o tej nazwie. Ku zaskoczeniu obecnych na nim setek tysięcy widzów, w 1967 roku w tym bardzo znanym i prestiżowym 24-godzinnym wyścigu całe podium zgarnęły w wielkim stylu auta z konikiem na masce.

W tym samym czasie w USA produkowano odwołującego się do innego, europejskiego z kolei 24-godzinnego klasyka – Pontiaca LeMans. Ten dwudrzwiowy model mieszczący się jeszcze w ramach tamtejszej klasy kompaktów jest wspaniałym przykładem wirtuozerii amerykańskiego marketingu: LeMans wyglądał jak milion dolarów i tak też się nazywał, choć oczywiście z francuskim wyścigiem nie miał nic wspólnego. Z każdą kolejną generacją ideologicznie oddalał się od niego coraz bardziej, by pod koniec lat 80. wylądować na Daewoo Nexii, za Wielką Wodą sprzedawanej jako Pontiac właśnie.

Niektóre samochody prześcignęły też swoją sławą wyścigi, które upamiętniały. Tak jest niewątpliwie z Porsche 911. Jego kolejne warianty – Carrera i Targa – upamiętniały kolejno podobne w formie do Mille Miglii drogowe maratony Carrera Panamericana i Targa Florio. Dziś wykorzystywane przez Porsche nazwy są synonimem sportowych osiągów, nawet jeśli o ich genezie pamięta już tylko garstka znawców.

Mille Miglia użyczyła swojej nazwy paru samochodom. Nie są dziś może najlepiej pamiętanymi modelami w dziejach, ale każdy z nich dzięki spektakularnym powiązaniom z tym włoskim klasykiem zyskał szczególną wartość. Oto przegląd przez najważniejsze z nich:

1940: BMW 328 MM Berlinetta Touring

Autor: Matt Żuchowski

Źródło: Mille Miglia

Mille Miglia roku 1940 rozgrywała się w mrocznych okolicznościach. Już wtedy słynny na całym świecie i bardzo lubiany wyścig utracił sympatię Mussoliniego po wydarzeniach z roku 1938, gdy w wyniku wypadku na trasie zginęło dziesięciu kibiców. Il Duce zakazał jego kontynuacji, ale zmienił zdanie już dwa lata później. Górę wzięły interesy polityczne: gdy Europa przeżywała dołączenie do wojny Francji i Wielkiej Brytanii, kolejna odsłona wyścigu miała być dowodem sympatii pomiędzy III Rzeszą a także szykującymi się do włączenia do konfliktu faszystowskimi Włochami.

Był to wyścig z wielu względów wyjątkowy. Tak naprawdę w jego nazwie nie pojawiło się nawet odniesienie do Mille Miglii – oficjalnie było to Grand Prix Brescii, jako że zamiast tradycyjnej trasy do Rzymu pokonywano dziewięć okrążeń o długości 104 mil wytyczonych przez Cremonę i Mantuę. W tamtym roku na starcie w Brescii pojawili się wyłącznie Włosi i Niemcy; rywalizowały także dwa samochody francuskiej marki Delage, ale jako że rząd tego kraju zabronił swoim obywatelom udziału w tym przedsięwzięciu, jechali nimi kierowcy włoscy.

Wyścig na tych okropnych okolicznościach wiele stracił, ponieważ od strony czysto sportowej był nader ciekawy. To tutaj debiutował pierwszy autorski samochód Enzo Ferrariego, wtedy jeszcze skonstruowany pod marką Auto Avio Costruzioni. Bardzo mocno wyglądał także skład Alfy Romeo, która wygrała dziesięć z dwunastu przedwojennych edycji Mille Miglia. Przed startem jednak jako potencjalnych zwycięzców wymieniano ekipę BMW.

Autor: Matt Żuchowski

Źródło: Mille Miglia

Ta bawarska marka, która wyprodukowała swój pierwszy samochód w roku 1928, szybko awansowała do światowej czołówki motorsportu. Swój wyścigowy sukces opierała na opracowanym w roku 1934 prostym, małym modelu 315. W przeciągu zaledwie dwóch lat ewoluował on w już całkiem wymyślne i zaawansowane BMW 328. Dzięki oryginalnemu projektowi, jego sześciocylindrowy silnik osiągał moc aż 80 KM. Gdy wyposażony w niego model wygrał w cuglach swój debiut w górach Eiffel, stało się jasne, że konstrukcja BMW to materiał na zwycięzcę dużo poważniejszych imprez. W ciągu kolejnych lat jego formuła była dopracowywana tak, by stać się jednym z najlepszych przedwojennych wyścigowych modeli na świecie: z mocnym silnikiem osiągającym nawet 120 KM oraz lekkim nadwoziem, zbijającym wagę auta do zaledwie okolic 800 kg.

Ostatnim składnikiem, potrzebnym do osiągnięcia sukcesu w najważniejszych wyścigach na świecie, okazało się aerodynamiczne, zamknięte nadwozie zaprojektowane przez włoską Carrozzerię Touring. Tak skonfigurowany egzemplarz BMW 328 wygrał swoją klasę w Le Mans w roku 1939. Rok później, na Mille Miglii nie dał konkurentom żadnych szans. Prowadzony przez Huschke von Hansteina niemiecko-włoski bolid od razu wyrwał do przodu i notował kolejne okrążenia ze średnią prędkością zbliżającą się do 175 km/h. Gdy najbliższych konkurentów zaczęły trapić usterki techniczne, von Hanstein spokojnie kontrolował swoją przewagę aż do mety. Ostatecznie BMW 328 zajęły w Grand Prix Brescii pierwsze, trzecie, piąte i szóste miejsce.

Od tego momentu do wyścigowej, aerodynamicznej wersji BMW 328 przydomek MM przylgnął na dobre, choć nie był nigdy oficjalnie nadany. Jako że ten bawarski wóz sportowy zachował swoją popularność także po wojnie, związek BMW i Mille Miglii pozostał w pamięci na lata, nawet jeśli bawarska marka nigdy na włoskie trasy już nie powróciła.

1953: Ferrari 250 MM

Modele z rodu 250 były przełomowe dla losów tej kultowej włoskiej marki i dziś stanowią stratosferę motoryzacyjnej arystokracji. To właśnie z tej kontynuowanej przeszło dekadę linii wywodzi się najcenniejszy model świata – Ferrari 250 GTO – jak i ponadczasowo eleganckie 250 GT Lusso, wyścigowe 250 Testa Rossa czy też ucieleśniający powojenne dolce vita 250 GT California Spyder.

Autor: Matt Żuchowski

Źródło: Mille Miglia

Wszystkie z wymienionych ikon mają wspólnego przodka: Ferrari 250 S. Powstały w jednym egzemplarzu wyścigowy prototyp stanowił kolejny krok rozwoju głównego bohatera Scuderii. Główne pole progresu stanowił w Maranello silnik V12, który rozpoczął swoją karierę w roku 1946 od fazy dwulitrowej i stopniowo rósł do uzyskanej tutaj pojemności trzech litrów (w nomenklaturze Ferrari liczba w nazwie wskazywała objętość skokową jednego cylindra). Z pomocą trzech słusznej wielkości gaźników Webera ta karkołomna konstrukcja generowała całe 230 KM. Reszta składników nie różniła się od standardowego przepisu na wyścigowe Ferrari z tamtych lat – było to proste zawieszenie z pojedynczym, poprzecznie zamontowanym resorem poprzecznym z tyłu, pięciobiegowa skrzynia i zgrabne, choć w pełni podporządkowane funkcji nadwozie zbudowane w Turynie przez Alfredo Vignale.

Tyle wystarczyło, by ukończony wiosną 250 S zdobył dla Scuderii piąte zwycięstwo w Mille Miglia z rzędu. Giovanni Bracco objechał wtedy liczącą tysiąc mil pętlę w niecałe 12 godzin i 10 minut, cztery i pół minuty przed drugim Mercedesem 300 SL. Gdy więc jesienią tego samego roku Ferrari wprowadzał produkcyjną wersję swojego coupe z nowym, trzylitrowym silnikiem, nie zawahał się nazwać go już 250 MM. Od zwycięskiego w Mille Miglia projektu ten oferowany klientom różnił się tylko trochę dłuższym rozstawem osi oraz prostszą, czterobiegową skrzynią. Do końca 1953 roku zbudowano 31 sztuk, co jak na ówczesne realia można uznać za spory komercyjny sukces marki. 250 MM nie zapisało się jednak nigdy jako bohater torów wyścigowych – szybko został wyparty przez modele z jeszcze większymi silnikami.

1957: Austin Healey 100-6 Mille Miglia

Autor: Matt Żuchowski

Źródło: Mille Miglia

Austin Healey 100 w połowie lat 50. był samochodem sportowym klasy pracującej: dostarczał niezapomnianych doznań dobrymi właściwościami jezdnymi i przyjemnym, otwartym nadwoziem roadstera, a to wszystko potrafił zamknąć w przystępnej formie, na którą przez trzy lata produkcji było stać kilkadziesiąt tysięcy klientów. Od roku 1956, przez trzy kolejne lata, jego sukces kontynuował różniący się tylko szczegółami model 100-6. Wraz z jego następcą, Austinem Healeyem 3000 (ponownie, zasadniczo różniącym się tylko obecnością większego silnika) cała trójka stworzyła bez wątpienia najsłynniejszą linię modelową tej osobliwej brytyjskiej marki.

Za stworzenie tego ikonicznego na Wyspach modelu odpowiadał znany konstruktor i zapalony kierowca wyścigowy Donald Healey. Ta barwna postać była jedną z pierwszych propagatorów Mille Miglii w Wielkiej Brytanii. Jako zręczny kierowca (zwycięzca Rajdu Monte Carlo w 1931 r.) podejmował wyzwanie trasy z Brescii do Rzymu i z powrotem przez szereg lat począwszy od roku 1948, regularnie meldując się na mecie jako najszybszy z kierowców jadących wozami brytyjskimi – za kierownicą Healeya, naturalnie.

Gdy więc model 100 wszedł do produkcji, od razu trafił także na trasę Mille Miglia. Największy sukces zanotował w roku 1957, gdy prowadzony przez Tommy’ego Wisdoma egzemplarz zdobył pierwsze miejsce w swojej klasie i 37 ogólnie na 350 startujących. Tego wyniku nie udało się już nigdy poprawić, jako że była to ostatnia edycja Mille Miglii w historii. To wystarczyło, by zastane okoliczności wykorzystać do promocji modelu i umieścić magiczne literki MM także w jego nazwie. Zaczęto je dodawać od roku 1957, gdy 100-6 zyskał testowane w czasie wyścigu modyfikacje modelu, z nową wersją silnika wzmocnioną do 117 KM na czele.

Poleć tę relację znajomym
Udostępnij Tweetnij
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.